Poniedziałek, 18 Grudnia 2017, imieniny: Gracjana, Bogusława złóż życzenia » Serwis informacyjny gazetaolsztynska.pl Portal Warmii i Mazur WM.PL
www.gazetaolsztynska.pl » Olsztyn » Pierogi na peronie
, Chopin w Nepalu
2009-11-15

Pierogi na peronie
, Chopin w Nepalu

— W Azji się idzie, a w Europie biegnie — przyznaje Gosia Wiśniewska, olsztynianka, która z koleżankami zwiedzała Azję. Wyruszyła w podróż, aby nabrać dystansu do polskiej codzienności.


Fot. archiwum prywatne

Uwielbiają podróżować. Małgorzata Wiśniewska, Małgorzata Milewska i Joanna Bartycha postanowiły zwiedzić Azję — Bajkał, Mongolię, Chiny, Nepal i Indie. Wyruszyły 18 lipca, żeby wędrować po nieznanych krainach przez prawie dwa miesiące.

— Z Moskwy wyruszyłyśmy koleją transsyberyjską. Jechałyśmy cztery dni — opowiada Gosia Wiśniewska. — Jechałyśmy razem z dziewczynami z Syberii, które zdawały do moskiewskiego konserwatorium muzycznego i śpiewały nam w drodze pieśni starorosyjskie. Zaznajomiłyśmy się z nimi i jedna z nich potem oprowadzała nas po Irkucku. Poznałyśmy też kierownika pociągu, który — już lekko wstawiony — pokazywał nam deskę rozdzielczą. Mówił: jeśli pociąg będzie się palił, naciśnijcie ten i ten guzik. A pociąg zatrzymywał się dwa-trzy razy na dobę. Na każdej stacji można było kupić ciepły obiad. Na peronach ustawiali się miejscowi i sprzedawali na przykład pierogi. Wiedzieli, o której pociąg dobije do ich miejscowości i rozkładali się z jedzeniem za niewielkie pieniądze.

Maszynista na rozkaz
Podróżniczkom najbardziej zależało na kontaktach z miejscowymi.
— Kiedy jechałyśmy pociągiem nad Bajkał, pewna pani spacyfikowała maszynistę, żeby zatrzymał się tak, byśmy miały jak najkrótszą drogę — podkreśla Gosia. — Ludzie też zapraszali nas na pieczone ziemniaki, a nawet jadłyśmy wędzone omule — ryby, które żyją tylko w Bajkale. Ale trzeba znać dobrze język rosyjski, by się porozumieć z miejscowymi. Oni — ci z mniejszych miejscowości i wsi — nie znają angielskiego.

Komórka zamiast WC
Każda podróż ma swoje magiczne miejsca.
— Zachwyciła mnie przestrzeń Mongolii — wspomina podróżniczka. — Tam ludzie żyją w koczowniczy sposób. Nic ich tam nie trzyma, bo niewiele mają. Ale mimo iż są biedni i nie mają nawet toalet, cieszą się antenami satelitarnymi i komórkami. Bardzo spodobał nam się też Nepal, który przywitał nas... muzyką Chopina na lotnisku. I tam żyją niesamowicie przyjaźni ludzie, którzy troszczą się o turystów, a nie chcą na nich tylko zarobić.

Policja na rogu
A minusy wędrówki? — Chińczycy bekają i plują prawie na każdym kroku — mówi podróżniczka. — Tam też na każdym rogu stoi policjant, a ludzie są bardzo powściągliwi. Nie chcą za wiele pomóc, boją się konsekwencji ze strony władz. Człowiek nie czuje się tam wolny. Plac Tian''anmen — Niebiańskiego Spokoju — jest nieustannie patrolowany. Kiedy się tam wchodzi, jest się skanowanym — jak w metrze. Chińskie pociągi też są szalenie przepełnione. Tam kupuje się nawet miejsca stojące! Ludzie potrafią podróżować stojąc nawet kilka dni. Zdecydowanie Chińczycy to silny naród. A Indie? Przeraził mnie wszechobecny brud. Dla Europejczyka to zupełnie inna kultura. Ale jedno jest pewne — w Azji się idzie, a w Europie biegnie.

Ada Romanowska

Spotkanie z podróżniczkami odbędzie się 22 listopada o godz. 17 w kamienicy Naujacka. Wstęp wolny.

Dodaj komentarz

Edytor Sp. z o.o. informuje, że nie ponosi odpowiedzialności i w żaden sposób nie ingeruje w treść wypowiedzi umieszczanych w komentarzach, zastrzega sobie jedynie prawo do usuwania, w ciągu 24 godzin, listów o treści reklamowej, sprzecznej z prawem, wzywających do nienawiści rasowej, wyznaniowej, etnicznej czy też propagujących przemoc oraz treści powszechnie uznanych za naganne moralnie, społecznie niewłaściwe i naruszających zasady Netykiety. Przypominamy, że osoby zamieszczające opinie, o których mowa powyżej, mogą ponieść za ich treść odpowiedzialność karną lub cywilną.
oceń artykuł:
( 3.9 )      dobry